środa, 6 stycznia 2016

Szopka

Zawsze chciałam tak zacząć post : kiedy byłam małą dziewczynką...
W końcu nadarza się po temu okazja :D

Kiedy byłam małą dziewczynką rodzice zabrali nas na wycieczkę. Wycieczkę nie byle jaką :) 
Było to Święto Trzech Króli, a celem naszej eskapady były warszawskie kościoły, a raczej szopki w nich rozstawione. Ach, cóż to był za wspaniały dzień!
Zawsze, ilekroć widzę szopkę, wspominam tamten mroźny (tak, tak...wtedy jeszcze w święta było zimno, a nawet śnieżno!!), słoneczny dzień, gdy z utęsknieniem wypatrywałyśmy na staromiejskim szlaku kolejnego kościoła.
Dzieciaki uwielbiają wprost szopki!
A ja, teraz już dorosła, zawsze, gdy przed takową staję czuję się znów małą dziewczynką :)
Niestety, nie wypada mi już jednak buszować między figurami, przestawiać owieczek itp., w sumie śmiać też się nie wypada, ale wprost nie sposób, gdy obserwuje się takie właśnie sceny w wykonaniu brzdąców krążących wokół szopki i ścigających ich rodziców... Na szczęście mam Pyzkę, która ani się obejrzę będzie dziarsko dreptała między trzema królami, a wtedy znów będę mogła za jej sprawą stać się częścią bożonarodzeniowej szopki :)
Tymczasem jednak pozostaje mi się gapić...

W Avignon widziałam jedną szopkę...
Ale za to jaką!
Jest ona typowo prowansalska... i avignońska...
Można zwiedzać ją w kościele usytuowanym na moim ulubionym placu Corps Saint. Sam kościół jest baaardzo piękny, choć bardzo stary i całkowicie nieużywany... No może nie całkowicie, bo przecież stoi w nim szopka :)
Zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie!
Tak wiele figurek, pola lawendy, miniaturowe merostwo, a nawet Pałac Papieski!!!
Coś pięknego!
Jest tak duża i ma tak wiele szczegółów, że dłuższą chwilę zajęło mi odnalezienie stajenki!
Niestety, warunki do robienie zdjęć nie były najlepsze, ale wierzę, że Wy również, mimo niedoskonałości moich fotografii dojrzycie jej urok :)







Widać, że szopki bożonarodzeniowe cieszą się wśród Francuzów dużym zainteresowaniem i lubią oni mieć ten symbol świąt również w swoich domach. Stąd też, część jarmarku rozstawiona w sąsiedztwie owej prowansalskiej szopki poświęcona jest akcesoriom do własnej aranżacji szopki. Kupić można dosłownie wszystko!
Posążki ludzi i zwierząt, stajenki, domki, a także mostki i dużo dużo innych ciekawych figur.
Trzeba przyznać jednak, że wyposażenie własnej szopki to nie lada wydatek! Większość figurek wykonywana jest ręcznie, a rękodzieło ma swoją cenę! Z pewnością jednak coroczne doposażanie własnego, małego przybytku może się zamienić w piękną rodzinną tradycję :)
Wówczas dzieciarnia ma masę frajdy we własnych czterech ścianach i być może nie demoluje kościelnych dekoracji :)





1 komentarz: